- Ja wiem. - Patrick podniósł rękę.
- A może ktoś inny jeszcze wie? - odparł mężczyzna. Patrick przewrócił oczami.
- Nie zamierzam powiedzieć nic sarkastycznego. - wyjaśnił.
- Okej, a więc słuchamy. - powiedział Charlie chowając telefon do kieszeni kurtki.
- Nolan występuje w Big Brotherze. - powiedział, a Ed i Lacey zmarszczyli brwi.
- Skąd wiesz? Spowiadał ci się? - spytała dziewczyna, wyraźnie zazdrosna.
- Nie? - odpowiedział pytająco. - Oglądam ten program z Andy'm stąd wiem. - dodał.
- Serio? - zapytała Lacey.
- To znaczy ja oglądam. On stara się to tolerować. - wytłumaczył.
- Chciałam zapytać czy można być bardziej gejowskim, ale dzięki Andy'emu trzymacie poziom. - powiedziała Lacey.
- Dzię... hej! - oburzył się Patrick.
- Czyli Nolan występuje w Big Brotherze? - Charlie zmienił temat. - Ktoś wie na jak długo ma zamiar tam zostać?
- Wiem tyle, że nagrania kończą się w połowie maja. - powiedział Patrick.
- A mamy marzec. - przypomniała Lacey.
- No czyli to trochę potrwa. - odpowiedział chłopak kiwając głową, a dziewczyna zrobiła niezadowoloną minę.
- Lacey, wszystko w porządku? - zapytał Charlie. - Wyglądasz jakbyś tęskniła za Nolanem.
- Co? W życiu! Skąd ci to przyszło do głowy? - oburzyła się.
- Po twojej minie?
- Zawsze mam taką minę, okej? Urodziłam się taka! - krzyknęła.
- Okej, okej nie unoś się, Lacey. Nie chcieliśmy cię urazić. - powiedział Charlie.
- Mogę coś powiedzieć? - spytał Ed.
- Jasne, Ed. Mów śmiało. - rzekł Charlie wskazując na niego ręką.
- Moja żona i ja mamy jutro rocznice ślubu.
- I jest ci z tego powodu przykro? Zrozumiałeś, że z waszego małżeństwa już nic nie zostało? - zapytał Charlie, a Ed zrobił zdziwioną minę.
- Jasne, ze nie. Zastanawiam się nad prezentem dla niej. - odparł.
- To miłe z twojej strony, ale nie jesteście już razem. - przypomniał mu Charlie.
- Dlatego to musi być coś okropnego. - odparł Ed. - Kto mi pomoże sprawić jej najgorszy prezent ever? - zapytał, a kiedy nikt się nie zgłosił ciężko westchnął. - Tak myślałem. Na pewno Nolan by się zgodził, ale jego nie ma. Nagrywa jakiegoś pieprzonego Big Brothera dla uchodźców.
- Pominę tekst o Big brotherze dla uchodźców, ponieważ to obraża mnie jako człowieka oglądającego to, choć zdaje sobie sprawę z tego, że jestem Amerykaninem. - powiedział Patrick. - Ale w moim życiu ostatnio tak bardzo nic się nie dzieje, ze zgadzam się.
- Dobre i to. - mruknął Ed. - A ktoś inny?
Cisza. Nikt się nie zgłosił nadal.
- Okej wygrałeś. - powiedział do Patricka, a on zaczął się cieszyć jak małe dziecko.
- Udam, że nie słyszałem nic o waszym planie. - odezwał się Charlie. W tym momencie drzwi się otworzyły i do jego domu wszedł jego ojciec, Martin. Miał ze sobą walizki. Charlie wstał gwałtownie z fotela.
- Co ty wyprawiasz?!
- Jak to co? Wprowadzam się. - odpowiedział. - Nie bój się. Mogę spać nawet na kanapie, choć szczerze mówiąc wolałbym twój pokój.
- Nie ma mowy! - krzyknął mężczyzna.
- Okej, okej. - machnął nie dbale ręką. - Może być kanapa.
- Nie to miałem na myśli. Mówiłem o twojej wprowadzce tutaj. Nie ma mowy.
- Straciłem pracę. Poratuj ojca na 2...
- Tygodnie? Nie, to zdecydowanie za długo. - stwierdził Charlie.
- miesiące. - dodał Martin.
- Ty chyba sobie robisz jaja! - wykrzyknął zdenerwowany. - Nie pozwolę ci tu zamieszkać!
- To nie pozwalaj. - odburknął urażony. - Ale to nie zmieni faktu, że ja tu i tak się wprowadzam. - dodał zamykając za sobą drzwi i zaczął nieść walizki na górę.
- Masz natychmiast zejść na dół! Nie będziesz tu mieszkał, słyszysz?! Nie będziesz! - krzyczał, ale jego ojciec już go nie słuchał.
- Wygląda na to, że zamieszkasz ze swoim ojcem. - stwierdziła Lacey.
- O boże, jeszcze tu jesteście? - powiedział Charlie, patrząc na swoją grupę. - Ja bym dawno poszedł na waszym miejscu do domu. - stwierdził, a wtedy zaczęli się zbierać. - Tato! Schodź natychmiast na dół! Nie będziesz mieszkał w moim domu, ani jadł z mojej lodówki! I tym bardziej nie będziesz używał mojego... - tutaj urwał, ponieważ usłyszał dźwięk lanej wody. - Prysznica. - dodał załamany. Kiedy odwrócił się i zobaczył Eda, Lacey i Patricka przy drzwiach powiedział: - Wy tak specjalnie?
- W sumie to tak. - przyznała Lacey. - Chcieliśmy popatrzeć na waszą kłótnie.
- Do domu! - krzyknął, a wtedy pospiesznie opuścili jego mieszkanie.
*
- Co ty wyprawiasz?! - krzyknął Charlie widząc w swojej sypialni swojego ojca, który leżał na jego łóżku i mecz na telefonie.
- A jeszcze zapomniałem wspomnieć, że pokój też mi oddasz.
- Nie ma mowy! - powiedział wściekły.
- Wychowałem cię na własnej piersi ty niewdzięczniku. - odpowiedział ojciec spokojnym tonem, nie przerywając oglądania meczu.
- To mama mnie wychowywała podczas gdy ty albo byłeś zajęty piciem albo prostytutkami. - odpowiedział.
- I powinieneś być jej za to wdzięczny i przygarnąć jej męża. - powiedział.
- Gdyby mama to widziała kazałaby mi ciebie wyrzucić.
- Na szczęście tego nie widzi. - odpowiedział z uśmiechem.
- Dobrze - westchnął zrezygnowanym tonem Charlie. - Możesz tu zostać, ale zajmujesz kanape.
- Nie ma mowy. Zabieram twój pokój.
- Nie będę spał na kanapie w swoim własnym domu. - powiedział stanowcznym tonem. - Co mam zrobić, żebyś pozwolił mi spać w moim pokoju? Boże jak to brzmi. - jęknął.
- Pomożesz znaleźć mi kobietę. - powiedział odkładając telefon.
- Co? - zmarszczył brwi.
- Czuje się ostatnio samotny. No i mam swoje potrzeby, jeśli wiesz co mam na myśli. - dodał.
- Aż za dobrze. - westchnął. - Okej, pomogę ci znaleźć kobietę, która będze utrzymywać bezrobotnego 80 latka.
- Hej! Mam tylko 79 lat. - powiedział oburzony. - Ale babeczka ma być połowe młodsza. - puścił mu oczko. - No i dobrze byłoby zaopatrzyć się w jakieś niebieskie tableteczki, żeby jej dorównać, jeśli wiesz co mam na myśli.
- Niestety idealnie rozumiem co masz na myśli. - powiedział.
- Ta na dole z twojej grupy terapeutycznej była całkiem niezła. Wiesz może czy jest wolna?
- To Lacey i nie ma mowy, żebyś ją podrywał. Odpuść sobie.
- O wyzwanie. Lubię to. - powiedział zacierając ręce.
"Szkoda, że Nolan jest na nagraniach do Big brothera" - pomyślał Charlie, ponieważ z całą pewnością nie pozwliłby jemu ojcu zbliżyć się do Lacey nawet na krok.
- Żadne wyzwanie. Masz sobie ją odpuścić. Słyszysz? Odpuścić. - podkreśił ostatnie słowo i wyszedł z pokoju.
- Nie ma opcji. - powiedział do siebie jego ojciec już ciesząc się na myśl, że spotka ją ponownie.
- Więc jaki jest twój problem dokładnie? - spytała Kate, kiedy Charlie znajdował się w jej gabinecie.
-


