czwartek, 4 lutego 2016

1x02

- Więc, co jeszcze na tym świecie jest nieprawdziwe, pomijając związek Kate i Ahmeda? - zapytał Charlie, będąc w doskonałym humorze. 
- Jej cycki. - odpowiedział Ed, wskazując na biust Lacey.  
- Hej, są prawdziwe! - oburzyła się dziewczyna. - Chcesz dotknąć?
- Ja chcę! - zgłosił się Nolan, podnosząc rękę. 
- Chyba śnisz, one są moje. - powiedziała Lacey dotykając swojego biustu, jakby go broniła przed Nolanem. 
- Naprawdę nie mogę? Miałem okropny dzień w pracy. - jęknął. 
- Co się stało? - zapytał Charlie, otwierając piwo i wziął porządnego łyka z butelki. Nolan westchnął. 
- Zwolnili mnie. - poskarżył się. 
- Za co? - zapytał terapeuta. 
- Odkryli marihuane, którą chowałem w limuzynie. - odpowiedział spuszczając głowę. 
- Cóż, to poważny zarzut. - stwierdził Charlie. - Dlaczego chowałeś tam marihuane? 
- Bo myślałem, że nikt nie przeszukuje limuzyny! - krzyknął Nolan. - Okazało się, że robią to przy czyszczeniu. - dodał kręcąc głową. - Dacie wiarę? 
- Nigdy w życiu. - powiedział sarkastycznie Patrick, ale Nolan był zbyt głupi, aby się połapać. 
- I co ja teraz zrobię bez pracy? Za co będę żyć i gdzie będę chował moją marihuane? - jęknął. 
- Pozwól, że nie zapytam, co jest dla ciebie ważniejsze, pieniądze czy miejsce do chowania marihuany. - powiedział Charlie. - Gdyż myślę, że doskonale znamy odpowiedź. - dodał, rzucając jednoznaczne spojrzenia reszcie grupy, a oni kiwnęli głowami. - Ale nie martw się, myślę, że mogę ci pomóc. 
- Naprawdę? - oczy Nolana pojaśniały. - W jaki sposób? 
- Pójdę tam i spróbuje przekonać twoich pracodawców do dania ci drugiej szansy. - odpowiedział Charlie, jakby to było oczywiste. 
- Spróbujesz ich zaszantażować, prawda? - odezwał się Patrick. 
- Tylko najgorszym wypadku. - wytłumaczył Charlie. 
***
 - Nie Sean, nie wybaczę ci! - powiedziała Jordan, wchodząc do kuchni Charlie'go, za nią szedł Sean. Charlie widząc ich zmarszczył brwi, ale starał się wrócić do czytania gazety. 
- Ale dlaczego? - zapytał. 
- Bo nie. - odpowiedziała. 
- To nie jest odpowiedź. - powiedział Sean. 
- Tak? Więc dlaczego właśnie tak odpowiedziałam? - zapytała uśmiechając się zwycięsko. 
- Zachowujesz się teraz jak jędza. - odparł mężczyzna i wyjął z lodówki zimne piwo. 
- A ty jak dupek! - krzyknęła. - Mnie też wyjmij. - dodała, widząc, że Sean trzyma piwo. Mężczyzna posłuchał jej i podał również jej. - Dzięki. - powiedziała odbierając od niego alkohol. 
- Dobra, na czym skończyliśmy? - spytał odwracając się w jej stronę. - Bo już zapomniałem z tego wszystkiego. 
- Z jakiego "tego wszystkiego"? - zapytała z urazą w głosie. 
- No wiesz, najpierw wyjąłem sobie piwo, potem ty też chciałaś, a potem pogubiłem się. - wyjaśnił, na co Jordan przewróciła oczami. 
- Ty chyba sobie kpisz. - powiedziała ze złością w głosie. 
- Ja tu jestem. - przypomniał im Charlie o swojej obecności. 
- Wiemy. - odpowiedzieli chórem. 
- Tak tylko przypominam. - odparł Charlie. 
- Dobra, ja idę do domu, a ty przemyśl swoje zachowanie. - powiedziała Jordan i wyszła trzaskając drzwiami. Dopiero wtedy Charlie odłożył gazetę i spojrzał na swojego kumpla. 
- O co jej chodziło? - zapytał. 
- Sam nie wiem. - odpowiedział Sean wzruszając ramionami. - Od rana chodzi zła jak osa i drze się na mnie. Po minucie przestałem jej słuchać. 
- Brawo, bracie. I w ten oto sposób dowiedziałeś się jak działa małżeństwo. - powiedział  Charlie puszczając mu oczko. 
- Woah, woah. Nawet nie jesteśmy zaręczeni. - odparł Sean podnosząc obie ręce do góry. 
- Ale kiedyś będziecie, prawda? - spytał Goodson, patrząc na niego nie pewnie. 
- Zgrywasz się, tak? 
Charlie jeszcze przez chwilę na niego patrzył pytająco, aż w końcu roześmiał się.
- Jasne, że tak. A co myślałeś? 
- Dzięki Bogu, już się wystraszyłem.  
- By the way, przeszukałem cały internet i nie było żadnej wzmianki o Ahmedzie. - powiedział Charlie. 
- Dziwisz się? Na pewno to nic nie znaczący dla świata hindus. - odpowiedział Sean popijając piwo i usiadł obok swojego przyjaciela. 
- Albo... - zaczął Charlie. - To nie jest jego prawdziwe imię. Kate na pewno kazała mu kłamać, bo wiedziała, że będę szukał go w sieci. - dodał. 
- I co? Będziesz sprawdzał wszystkich hinduskich aktorów w sieci? - zakpił Sean. 
- O tym nie pomyślałem, ale to dobry pomysł. - pochwalił go. - Dzięki, Sean. 
- Charlie, uważam, że świrujesz. Kate jest szczęśliwa, a ty nie chcesz tego zaakceptować. To się nazywa brak tolerancji dla nowych miłości naszych ex. - powiedział. Charlie zmarszczył brwi. 
- O czym ty kurwa mówisz? - zapytał patrząc na niego pytająco. 
- Nie mam pojęcia. Ale myślałem, że może coś takiego istnieje. - powiedział pociągając kolejny łyk piwa. 
- O nie. - Charlie spojrzał na zegarek, który miał na ręce. - Muszę jeszcze pomóc Nolanowi odzyskać pracę. Ale to później. Najpierw wskoczę do Kate. 
- Charlie. - Sean przewrócił oczami. - Nie odzyskasz jej. 
- Naprawdę po tych wszystkich la... miesiącach przyjaźni jeszcze się nie połapałeś z jaką łatwością umiem owijać sobie kobiety w okół palca? - zapytał kierując się w stronę drzwi. 
- "Kobiety", ale nie Kate. - westchnął. 
- Tak wiem, jest cyborgiem bez uczuć to może być trudne. - odpowiedział mężczyzna i wyszedł ze swojego domu. 
           ***
 


- Witaj Kate! - powiedział Charlie wchodząc do jej gabinetu. - Musimy porozmawiać. 
Kobieta przewróciła oczami. Siedziała na swoim fotelu i udawała, że coś pisze w notatkach. 
- Nie Charlie, nie prześpię się z tobą. - odpowiedziała wzdychając. 
- Nie to miałem na myśli. - wyjaśnił i machnął nie dbale dłonią. - To znaczy wiem, że to zrobisz, ale dopiero później. Na jakieś imprezie. Jak będziesz pijana i zła na Ahmeda. 
- Za kogo ty mnie masz? - Kate odłożyła notatki i wstała ze swojego siedzenia, krzyżując ręce na klatce piersiowej. - Za jakąś tanią lalkę, która wskoczy ci do łóżka? 
- Nie ująłbym tego, aż tak dosadnie, ale pomijając "tanią lalkę" to tak. - przytaknął. 
Kate otworzyła szeroko usta, nie mogąc w to uwierzyć. 
- O mój boże! Naprawdę masz mnie za tanią dziwkę! - krzyknęła, otwierając szeroko usta z oburzenia. 
- Wcale nie. - sprzeciwił się. - Skąd ty w ogóle wytrzasnęłaś tą dziwkę? Mówiłaś przecież wcześniej o lalce
- Charlie, nie prześpię się z tobą. Kocham Ahmeda i nic tego nie zmieni. Nawet twój penis. - powiedziała z poważną miną. 
- Wcześniej dzięki niemu zmieniłabyś zdanie. - odpowiedział uśmiechając się szeroko. - Po za tym prosze cię, mówisz o tym wynajętym aktorze? Wszyscy wiedzą, że grywa w niskobudżetowych hinduskich filmach. W jednym grał nawet niewolnika. 
- Wcale nie gra w niskobudżetowych filmach! 
- Okej, więc może jego filmy nie mają wcale tak niskiego budżetu, ale... - zaczął, ale przerwała mu Kate. 
- Wiesz co Charlie? Wyjdź. Nie mam ochoty na ciebie patrzeć. - powiedziała wskazując mu palcem na drzwi. 
- Bo odkryłem prawdę? 
- Bo jesteś irytujący! I doprowadzasz mnie do szału! - krzyknęła. 
- To jeszcze nie koniec. Udowodnię, ze Ahmed grywa w niskobudżetowych filmach, a wtedy będziesz musiała się przyznać, że to nie jest twój narzeczony, ale wynajęty aktor.   
- Powodzenia, psycholu. - mruknęła Kate siadając z powrotem na fotelu. 
***
- O wróciłeś. - powiedziała Jordan, widząc jak Sean wchodzi do jej mieszkania. - Nic cię nie przejechało po drodze? - zapytała z ironią, krojąc coś na desce. 
- Nope. - odpowiedział lekko zdziwiony i zajął miejsce na kanapie. 
- O i siedzisz na mojej kanapie. Świetnie. - mruknęła, nadal zajęta krojeniem. Wtedy Sean na nią spojrzał. 
- Serio, o co ci chodzi? Od rana zachowujesz się dziwnie, a ja nie mam pojęcia o co ci chodzi. 
- Och, nie masz pojęcia? Hm, okej. - powiedziała, nawet na niego nie patrząc. - W takim razie nie ma sprawy. 
- Naprawdę? - zdziwił się. 
- Yup. - odpowiedziała. 
- Super, dzięki. Co gotujesz? - zapytał patrząc w jej stronę. 
- Kurczaka, którym mam nadzieje, że się udławisz. - powiedziała uśmiechając się do niego słodko. Wtedy Sean przewrócił oczami. 
- Jordan, błagam. Jeżeli masz zamiar tak się zachowywać to wychodzę stąd. - powiedział wstając z kanapy. - Chcesz tego? Chcesz żebym wyszedł i poszedł do jakiegoś nędznego klubu
Dziewczyna westchnęła i wyznała:
- Nie. Ale boli mnie fakt, że o tym zapomniałeś. 
- O czym? - zmarszczył brwi. 
- Właśnie o tym mówię! O niczym nie pamiętasz! Jak tak można? - jęknęła. 
- Aaa, rozumiem. Sprawdzasz mnie czy dzisiaj coś jest, tak? A więc od razu mówię, nie masz dzisiaj żadnych urodzin, ani imienin, ani twoja matka też nie ma, ani twój ojciec. - powiedział dumny z siebie. - Inaczej mój telefon by mi o tym przypomniał! - dodał wyjmując go z kieszeni swoich spodni. - Cholera. - mruknął. - Rozładował się. 
- Moje urodziny są raz w roku, naprawdę nie możesz o nich pamiętać? - zapytała. - Nigdy nie mogę świętować ich jak należy. Zawsze coś się w nie dzieje. 
- Co na przykład? 
- Nikt o nich nie pamięta! - wykrzyknęła i zaczęła płakać. 
- Joordan, nie płacz, proszę. - powiedział Sean i podszedł do niej po czym ją przytulił. 
- Myślałam, że chociaż ty jesteś wyjątkowy, ale myliłam się. - dziewczyna płakała dalej w jego ramię. 
- Nie myliłaś się. - powiedział stanowczym tonem. 
- Jak to? - Jordan przestała płakać i spojrzała Seanowi prosto w oczy. 
- Zabieram cię na imprezę. - odpowiedział i wziął swoją dziewczynę na ręce. 
- Sean, uważaj. 
- Zabawimy się! - wykrzyknął. 
- Ale pamiętasz, że nie mogę pić alkoholu, prawda?
- Eee, jaasnee. - odpowiedział, próbując nie patrzeć w oczy Jordan. 
***
Charlie poszedł do pracy Nolana, chcąc przekonać jego szefa, aby dał mu drugą szanse. Mężczyzna siedział przy biurku i przeglądał jakieś papiery. 
- Pan jest szefem Nolana? - zapytał Charlie. 
- Tak, to ja, a pan kim jest? - spytał marszcząc brwi. 
- Charlie Goodson, jego terapeuta. - odpowiedział. - Możemy porozmawiać? 
- Nie, nie przyjmę go z powrotem. 
- Nawet pan nie wie o czym chciałem z panem porozmawiać. 
- Tak? Więc o czym?
- Niech pan przyjmie Nolana z powrotem. 
Męzczyzna przewrócił oczami. 
- W limuzynie którą prowadzi znaleziono marihuane. - odpowiedział. - To chyba wystarczający powód, aby go zwolnić, prawda? 
- Niezupełnie. - odpowiedział siadając na krzesełku. - Tak się składa, że to była moja marihuana. Schowałem ją w limuzynie, Nolan nawet o tym nie wiedział. - wyjaśnił. 
- Naprawdę? To była pana marihuana? I nie mówi pan tego, aby Nolan wrócił do pracy?
- Nie. - pokręcił głową Charlie. - Absolutnie nie. 
Mężczyzna jeszcze przez chwilę mu się przyglądał, aż w końcu podniósł słuchawkę i powiedział:
- Halo? Policja? Chciałbym zgłosić nielegalne posiadanie marihuany.          
Charlie otworzył szeroko oczy. Teraz się wkopał. 
***
Terapeuta znajdował się w celi z dwoma osiłkami. Co jakiś czas rzucał im nie pewne spojrzenia, wyglądali na naprawdę groźnych. W końcu postanowił przełamac pierwsze lody: 
- Znacie niejakiego Ahmeda?  
Oboje popatrzyli na niego jak na idiotę, ale nie odpowiedzieli nic. 
- Taki aktor, jest hindusem. Może znacie jakis film z jego udziałem? - zapytał. Osiłki nadal nie odpowiadały. - Rozumiem, że nie. - mruknął. - Szkoda. To nowy narzeczony mojej ex, chociaż nie jest jej narzeczonym naprawdę. To wynajęty aktor, a ja muszę to udowodnić. - stwierdził. Wtedy dwójka mężczyzn zaczęła się do niego zbliżać. Zacisnęli dłonie w pięść. Charlie otworzył szeroko oczy. - Znaczy, jeżeli wy uważacie, że jest inaczej to spoko. Nie mam nic przeciwko. - uniósł do góry obie dłonie. - Tylko proszę, nie zabijajcie mnie! - krzyknął. 
- Charlie! - usłyszał czyjś głos. 
- Nie, nie chcę umierać! Nie zaliczyłem jeszcze tylu kobiet! - jęknął. 
- Charlie! - ponownie usłyszał znajomy głos. 
- Czego? - odwrócił się w ową stronę i zobaczył Michaela. 
- Michael? Jesteś murzynem. - powiedział. 
- Ta i co z tego? - wzruszył ramionami. 
- Przychodzenie do więzienia jako murzyn to jak samobójstwo. - wyjaśnił. - Powinieneś lepiej to przemyśleć. 
- Hej, moja babcia jest czarna. Masz coś do nich? - odezwał się jeden z osiłków. 
- Nie, nie. Gdzież by tam. - powiedział Charlie. - Błagam, zabierz mnie stąd. - zwrócił się do swojego przyjaciela. 
- Po to tu jestem. Jesteś wolny. Wpłaciłem za ciebie kaucję. - odparł. 
- Dziękuje. Jestem dłużny murzynom zwrot szacunku. - westchnął.           
***
Michael i Charlie jechali razem w jego aucie. 
- Dlaczego trafiłeś do więzenia? - zapytał. 
- Przez Nolana. - wycedził przez zaciśnięte zęby. 
- Tak, ale przez co konkretnie?    
- Przyznałem się do przechowywania marihuany w jego samochodzie. - odpowiedział. 
- Ta wiem, ale chciałem to usłyszec od siebie. - powiedział Michael przez śmiech. 
- Co? - Charlie spojrzał na niego morderczym wzrokiem. 
- Nolan zadzwonił do mnie i powiedział, że dzwonili do niego z pracy, że może wrócić. Dowiedział się, że przyznałeś się, iż przechowywałeś marihuane w jego limuzynie. Dzwonił wcześniej do Seana, ale nie odbierał, więc wykonał telefon do mnie. Swoją drogą to smutne, że nawet twoi pacjenci bardziej uważają Seana za twojego przyjaciela niż mnie. - westchnął. 
- Michael, to nie tak... po prostu ostatnio...
- Zacząłeś traktować Seana bardziej jak przyjaciela? - zapytał. 
- Nie chciałem być brutalny, ale jeśli mam być szczery to tak. - odpowiedział. - Michael, oczywiście nadal jesteś moim najlepszym przyjacielem. Znamy się od zawsze.Po za tym jesteś moim jedynym czarnym przyjacielem. - poklepał go po ramieniu.      
- Co racja to racja. - odpowiedział. - Wróciła Kate. 
- Tak wiem i ma narzeczonego, to znaczy wynajętego aktora. 
- Co to znaczy? - zdziwił się. 
- Długa historia. - odparł Charlie. 
***
- Dzięki Charlie, że się za mną wstawiłeś. To wiele dla mnie znaczy. - powiedział Nolan na grupie. 
- To był mój pierwszy i ostatni raz. - odpowiedział terapeuta. 
- By the way, jak było w więzieniu? Upadło ci mydło? - zapytała Lacey. 
- Nope, ale miałem miałe starcie z dwoma osiłkami. - przyznał. 
- Starcie w sensie seksualnym? - spytał Patrick. 
- Nie rozmawiam z wami. - powiedział Charlie. 
- O, terapeuta któremu płacimy z nami nie rozmawia, jak miło. - odparła Lacey uśmiechając się. 
- Ed,a ty mi nie dowalisz? - Charlie na niego spojrzał. 
- Dlaczego mam ci dowalać? Bo żyjesz za nasze pieniądze, a w głównej mierze rozmawiamy o twoich problemach? - zapytał. 
- Ha, ha bardzo zabawne. - mruknął. - A teraz serio, czy ktoś z was słyszał o Ahmedzie? Takim hinduskim aktorze?
- Po co ci to wiedzieć? - spytała Lacey. 
- To nowy narzeczony Kate. - odpowiedział Charlie. - Ale ja wiem, że to wynajęty aktor. 
- Cóż nie, nie słyszeliśmy o nim. - powiedział Nolan. - Shit, ale zachciało mi się jarać. - dodał. 
- Pewnie wzięła jakiegoś małego znanego aktora. Przeklęta suka. - powiedział do siebie. - Ale już chyba mam pomysł co zrobić, aby znowu zaczęła ze mną sypiać. 
- Dosypiesz jej ekstazy do drinka? - spytał Nolan. 
- Nie, bo to byłoby... cóż, chore. - odparł. - Mam lepszy pomysł. 
***
- Że jak? - zapytała Kate stojąc naprzeciwko Charlie'go, który siedział na kanapie w jej gabinecie. 
- Tak, złotko. Znowu jesteś moją terapeutką. - odpowiedział dumny z siebie. 
- To niemożliwe! Jak to? 
- Najwyraźniej byłaś najlepsza. - odparł z szerokim uśmiechem. 
- Z kim się przespałeś?! 
- Z jedną taką, podobno była kimś ważnym. - odpowiedział. - Nic wielkiego. - przyznał.    
- Jesteś chory! Powinieneś się leczyć! - krzyknęła. 
- Leczę się. U ciebie. - powiedział z uśmiechem. 
- Zemszczę się. - powiedziała wyciągając przed siebie palec. 
- Czekam. - odparł wesoło. - U siebie w łóżku. - dodał wstając z kanapy i wyszedł, zanim poduszka którą Kate w niego rzuciła, trafiła w niego.                            

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz