niedziela, 7 lutego 2016

1x03

- Będziesz tak po prostu siedziała i patrzyła się przed siebie? - zapytał Charlie Kate, która od kilku minut gapiła się w ścianę, nie odzywając się ani słowem. Kobieta wzruszyła ramionami i spojrzała na zegarek. 

- Yup. I tak co sesje, aż do samiuteńkiego końca. - odpowiedziała ze słodkim uśmieszkiem. 
- Jesteś potworem. - stwierdził mężczyzna.
- Ja jestem potworem? - spytala wskazując na siebie palcem. - A kto się do mnie zapisał? A kto zmuszał mnie do rzeczy na które nie mam ochoty? A kto uważa, że mój narzeczony do wynajęty aktor? 
- Tak, jesteś potworem. - odpowiedział Charlie. 
- Jesteś bezczelny. 
- A ty uparta. - powiedział uśmiechając się. - To jak? Jesteśmy kwita? 
Kate zmrużyła oczy. 
- Jeszcze jedno słowo, a przysięgam... - mówiąc to wstała i zaczęła grozić mu palcem. Charlie nic sobie z tego nie robił. Siedział wyluzowany na kanapie i szczerze mówiąc miał to gdzieś, cieszył się nawet, że udało mu się sprowokować kobietę. To dla niego znaczyło, że jej nadal na nim zależy i to mu wystarczalo. 
- Że będziesz ze mną robić 'niegrzeczne rzeczy'? - zapytał z szerokim uśmiechem. 
- Jesteś niemożliwy! - krzyknęła, a potem usiadła ponownie. - Mam narzeczonego, którego prze okazji bardzo kocham. - dodała, a Charlie udał, że zasnął.
- Przepraszam co mówiłaś? - zapytał wybudzając się. - Przysnąłem od słuchania tych bzdur.
Kate zmrużyła oczy i rzuciła mu mordercze spojrzenie. 
-  W porządku. Możesz przyjść jutro na nasze przyjęcie zaręczynowe i przekonać się, że Ahmed i ja naprawdę jesteśmy razem i nie udajemy. - powiedziała zakładając ręce na klatkę piersiową. 
- Mam przyjść na wasze przedstawienie? - parsknął. - Nie, dzięki. 
- Nie chcesz przyjść, bo boisz się, że to prawda. - uśmiechnęła się zadziornie. - Boisz się, że ucierpi na tym twoje ego. Ha, przejrzałam cię. 
- Nic z tych rzeczy. - Charlie uniósł dłonie. - Ale nie chcę patrzeć na tych wszystkich wujków czy ciocie, które udają rodzinę Ahmeda, a tak naprawdę to jego koledzy z planu niskobudżetowych hinduskich filmów. 
Kate przewróciła oczami. 
- Jesteś żałosny. - stwierdziła. - Aha, i czas nam się skończył. - mówiąc to wskazała palcem na drzwi. - Do zobaczenia. - pomachała mu ze słodkim uśmieszkiem. 
- Ty i Ahmed jesteście żałośni.
- Obyś sobie złamał kark na schodach. - syknęła. 
- Nie macie schodów. - przypomniał jej Charlie. 
- Więc obyś wpadł w szyb windy. - odpowiedziała. 
- Tak, to już bardziej prawdopodobne. - powiedział i wyszedł z gabinetu. 

- Witajcie. Przepraszam za spóźnienie. - powiedział Charlie wchodząc do swojego domu, gdzie jego pacjenci już na niego czekali. Lacey i Patrick o czymś zawzięcie rozmawiali, Ed przysypiał, a Nolan po prostu siedział i nic nie robił. - O czym rozmawiacie? - zapytał siadając na fotelu. 
- O tym w co ubierzemy się na przyjęcie zaręczynowe Kate! - odpowiedział Patrick. - Myślałem o czymś klasycznym. 
- A ja o czymś, co wyeksponuje mój biust. - przyznała Lacey. 
- Proponowałbym w takim razie włożyć cokolwiek z twojej szafy. - odpowiedział Charlie. 
- A ty wybierasz się tam? - zapytał Patrick. 
- Nah. Nie chce im psuć przedstawienia, chociaż gdybym się tam pojawił to ciągnęliby je specjalnie dla mnie, więc nie wiem. Muszę się zastanowić. - odpowiedział. 
- Jesteś na haju? - odezwał się Nolan. 
- Charlie uważa, że Kate i Ahmed biorą fikcyjny ślub, tak jak ja z Patrickiem. - odpowiedziała Lacey. 
- O, może Ahmed też jest gejem. - powiedział Nolan. - Mógłbyś go poderwać. - dodał wskazując ruchem głowy na Patricka. 
- Nie, dzięki. Mam Andy'ego. - odparł. 
- To jest dobry pomysł. - powiedział Charlie. 
- Nie poderwę Ahmeda. -rzekł Patrick wzdrygając się. 
- Nie to mi chodziło. - terapeuta machnął nie dbale dłonią. - Ale ktoś z nas powinien wyciągnąć jak najwięcej z jego prywatnego życia. I proponuje, abyście zrobili to po kolei. 
- A zapłacisz nam? - zapytała Lacey. 
- Nie. - odpowiedział Charlie. - Zrobicie to dla mnie, jako swojego przyjaciela. To chyba wystarczająca zapłata. 
- Płacisz nam swoją przyjaźnią? - spytał Patrick patrząc na niego jak na idiotę. 
- I terapiami. - dodał. 
- Za terapie my tobie płacimy. - przypomniał mu Ed. 
- Więc tak, tylko przyjaźnią. - odpowiedział Charlie. 
- Wchodzę w to! - Nolan podniósł rękę. - Nigdy nie miałem przyjaciół, więc dla mnie to aż za wiele. 
- Nie wątpimy w to, Nolan. - powiedział Patrick dotykając jego ramienia. 
- Okej, więc plan jest taki: zagadujecie Ahmeda i próbujecie wyciągnąć od niego jak najwięcej. Lacey użyj swojego naturalnego daru, w tym wypadku piersi, Nolan możesz dać mu zioło, Patrick możesz użyć gróźb, a ty Ed nie bądź zbyt rasistowski. - powiedział Charlie. - Czyli co? Wszystko mamy jasne? - spojrzał na nich pytająco, na co ci kiwnęli głowami. - Świetnie, więc rozpoczynamy misję. - dodał zadowolony. Czuł, że jutro prawda wyjdzie na jaw, a Kate będzie musiała się nie źle tłumaczyć. 
***
-  Jordan, musimy wychodzić. - powiedział Sean patrząc na zegarek. 
- Jeszcze sekunda! - odkrzyknęła dziewczyna. Męzczyzna ciężko westchnął. Jordan zawsze długo potrafiła siedzieć w szafie i zastanawiać się nad tym, co będzie odpowiedniejsze do ubrania. 
- Sekunda niż minęła. - odpowiedział ciężko wzdychając. - Na pewno już każdy na nas tam czeka. 
W tym momencie Jordan wychyliła głowę zza szafy. 
- Kate nawet nas tam nie zaprosiła. Charlie powiedział, że możemy wpaść, a ty się zgodziłeś. 
- Więc nas poznają. - odparł Sean. - I na ślub na pewno dostaniemy zaproszenie. Czuje to. 
- Dobra, a teraz szybkie pytanie. Czarna czy czerwona? - spytała Jordan pokazując Seanowi dwie sukienki. 
- Zdecydowanie czerwona. - odpowiedział bez namysłu. Dziewczyna spojrzała na niego spod zmarszczonych brwi, a potem na czarną sukienkę. 
- Ale że co? Że w czarnej bym wyglądała gorzej niż w czerwonej?
- To nie tak, w obu byś wyglądała ślicznie, ale pytałaś mnie o zdanie, więc odpowiadam. - odparł. 
- Aha, czyli to w jakiej sukience pójdę cię wcale nie obchodzi, wybrałeś byle jaką bo musiałeś?
- Tak. To znaczy nie! - krzyknąl i złapał się za twarz. - Jezu Jordan, włóż czarną i chodźmy tam. 
- To w końcu czerwona czy czarna? 
- Czarna. Czerwona. Obie! - krzyknął. - Jordan, nie wiem! Sama wybierz. To twoje ciało, ty powinnaś wiedzieć w czym najlepiej byś wyglądala. - stwierdził. 
- Hm, masz rację. I myślę, że najlepiej bym wyglądała w szlafroku. - powiedziała rzucając sukienki na swoje łóżko i wyszła z szafy w szlafroku. Sean spojrzał na nią zaskoczony. 
- Jordan, przyjęcie już się zaczęło, rozumiesz to? - zapytał. 
- Oczywiście, że rozumiem, ale jak sam powiedziałes to moje ciało i sama najlepiej wiem w czym wyglądam, a ja wiem, że najlepiej wyglądam w szlafroku. - odpowiedziała. - To jak? Idziemy? 
- Robisz to specjalnie czy co? - spytal kręcąc głową. - Zachowujesz się jakby to była moja wina, że masz brzydkie sukienki.
- Co?! - wrzasnęła Jordan. - Wiesz ile kosztowały? Wiesz z ilu wódek musiałam zrezygnować, aby je kupić? 
- Czterech? - zapytał drwiąco. 
- Wiesz co? Sam sobie idź na to cholerne przyjęcie! - wrzasnęła i weszła do swojej garderoby po czym się w niej zamknęła. 
- Nie. Mieliśmy iść na nie razem i pójdziemy. Nie zawiedziemy Kate i Ahmeda. - powiedział Sean. 
- Kate i Ahmed nawet nie wiedzą jak wyglądamy! - krzyknęła zza drzwi. 
- To bez znaczenia. Pójdziemy tam tak czy owak. - odpowiedział stanowczym tonem. Nienawidził w Jordan jej cholernej upartości, a jednocześnie ją za to kochał. 
- Okej. - powiedziała otwierając drzwi. - Ale ja idę w tym. - wskazała na siebie palcem. 
- W porządku. - odparł wzruszając ramionami. - To w końcu twoje ciało. 
I gdy Jordan szła w samym szlafroku w stronę drzwi, Sean starał się nie wybuchnąć śmiechem. 
***
Charlie przyszedł na przyjęcie sporo spóźniony, chciał zrobić wielkie wejście, ale okazało się, że gdy się pojawił, nikt nie zwrócił na niego większej uwagi. Zaskoczony, podszedł do pewnej staruszki i powiedział:
- Jestem Charlie Goodson. 
- Słucham? - kobieta spojrzała na niego nic nie rozumiejąc. 
- Charlie Goodson.- powtórzył. - Na pewno pani o mnie słyszała. 
- Niestety nie. - odpowiedziała. - Czy jest pan wynajętym striptizerem? Bo jeżeli tak to chętnie popatrzę. 
- Wie pani, że to przyjęcie zaręczynowe, a nie wieczór panieński?
- Jasne, że wiem! Ale to już nie można zaszaleć? - odpowiedziała zdziwiona. 
W tym momencie podeszła do nich Kate. Charlie widząc ją uśmiechnął się szeroko. 
- Widzę, że już poznałeś moją babcię. - powiedziała. - Chyba nie zaczniesz zaraz wyzywać ją od aktorek, prawda? - szepnęła do niego. 
Charlie zmrużył oczy. 
- Postaram się powstrzymać. 
- Babciu, właśnie podali krewetki. - powiedziała do niej. 
- O świetnie! Uwielbiam krewetki! - odparła radosnym tonem i odeszła od nich. 
- A jednak przyszedłeś. - powiedziała rozczarowana. 
- Gdybym nie przyszedł, nie mielibyście dla kogo odgrywać tego przedstawienia. - odpowiedział z szerokim uśmiechem. - Wyświadczylem ci przysługę. 
- Niepotrzebnie ci o tym mówiłam. - westchnęła. 
- Alez chciałaś, żebym przyszedł, przyznaj. - powiedział patrząc na nią z nadzieją, że przytaknie. Ona jednak pokręcila głową, nie mogąc w to uwierzyć. 
- Charlie, między nami to koniec, nic z tego nie będzie. 
- Jasne. - mówiąc to puścił jej oczko, a ona przewróciła oczami. W tej chwili przyszli jego pacjenci. Charlie pomachał do nich, a oni natychmiast do niego podeszli. 
- Okej, gdzie Ahmed? - zapytała Lacey. 
- Po co chcesz wiedzieć, gdzie jest mój narzeczony? - odpowiedziała Kate, a dziewczyna dopiero wtedy zdała sobie sprawę z jej obecności. 
- Lacey jest wielką fanką hinduskich filmów. - odparł Charlie.
- Mój narzeczony nie jest aktorem. - syknęła Kate. - A wy coś kombinujecie i dowiem się co. - pogroziła im palcem i odeszła od nich. 
- Nie przejmujcie się nią. - Charlie machnął nie dbale ręką. - Ma PMS. - dodał. - A wy szukacie tego gościa. - mówiąc to pokazał im na swoim telefonie jego zdjęcie. 
- Skąd je masz? - zapytał Nolan. 
- Ukradłem Kate z telefonu. - odpowiedział. 
- A skąd miałeś Kate telefon? - dopytał Nolan. 
- Z torebki. - odparł Charlie, jakby to było coś oczywistego, a Nolan pokiwał głową nadal nie przekonany. - Dobra, na pierwszy ogień idzie Lacey. Potem Nolan, Patrick i Ed. 
- Ej, dlaczego ja ostatni? - oburzył się Ed. 
- Bo twoje rasistowskie komentarze prędzej go zniechęcą niż zachęcą do rozmowy! - odpowiedział. - A teraz do roboty. - klasnął w dłonie. 
Jego pacjenci się rozeszli, a on zobaczył Jordan i Seana, którzy weszli do środka. Dziewczyna była w szlafroku, a mężczyzna w garniturze. Charlie zmarszczył brwi i podszedł do nich. 
- Jordan wiesz, że zapomniałaś się ubrać, prawda? - wskazał na jej strój. 
- To jej protest. - westchnął Sean. 
- Przeciwko ubraniom? - zgadywał Charlie. 
- Sean i tak ma gdzieś jak jestem ubrana. - odpowiedziała wzruszając ramionami.       
- Aaa rozumiem, protest przeciwko ignorancji Seana. Sprytnie. - pochwalił ją Charlie. - I odważnie. - dodał.
- Dziękuje. - powiedziała Jordan z wyższością spoglądając na Seana. 
- Ale wiesz, że to żałosne? - spytał. Jordan przez dłuższy czas nic nie odpowiadała, aż w końcu przyznała:
- Ta, wiem. A teraz muszę się napić. - powiedziała odchodząc od nich.                   
- Nie źle sobie wychowałeś dziewczynę. - zakpił Charlie z Seana.
- I kto to mówi. - odgryzł się. - Twoja ex jest zaręczona, a ty wmawiasz sobie, że to aktor, bo tak ci prościej to przetrawić.  Jesteś żałosny. Właściwie to sama żałosność jest mniej żałosna od ciebie. 
- Ahmed to jest wynajęty aktor! - krzyknął Charlie. 
- Dobra, myśl co chcesz. Mam to gdzieś. Mam ważniejsze sprawy na głowie. - powiedział Sean. 
- Jak na przykład twoja uzależniona dziewczyna od alkoholu, która właśnie pije na przyjęciu w samym szlafroku? - spytał Charlie. 
- Na przykład. - odpowiedział Sean odchodząc od niego. 
    ***
Lacey poprawiła sukienkę na biuście i podeszła do Ahmeda, który popijał drinka. Uśmiechnęła się słodko do niego i powiedziała:
- Hej, ty jesteś Ahmed, tak? - gdy mężczyzna kiwnął głową podała mu rękę, mówiąc: - Lacey. 
- Znajoma Kate? 
- Tak. - przyznała kiwając głową. - Długo robisz w aktorstwie? - zapytała nadal słodko się uśmiechając. 
- Słucham? - zmarszczył brwi. 
- Pytam czy dlugo jesteś aktorem? - powtórzyła pytanie. 
- Nie jestem aktorem. - odparl. - Skąd ci to przyszło do głowy?
- Jesteś tego pewien? - Lacey nadal mu nie dowierzała.      
- Tak, jestem tego pewien. - przytaknął. 
- Hm, ciekawe. - mruknęła popijając drinka. - A więc miałeś wypadek i zapomniałeś, że jesteś aktorem, tak? - spytała nagle. 
***
- Przepraszam. - Kate postukała Jordan w ramię. - To prywatne przyjęcie. 
- Tak, rozumiem. - odpowiedziala dziewczyna i wróciła do rozmowy ze starszą panią. 
Kate znów postukała ją w ramię. 
- Tak? - zapytała Jordan.
- Nie powinno cię tu być, wybacz. - odpowiedziała udając, że jej głupio. 
- Ależ powinnam. - powiedziała Jordan uśmiechając się i ponownie wróciła do rozmowy ze starszą panią. 
- A ja uważam, że nie. - odparła Kate. 
- A ja uważam, że tak. - upierała się dziewczyna. 
- Jesteś bezdomną, tak? - zapytała nagle Kate. - Słuchaj, dam ci pieniądze na ciuchy, ale proszę, idź stąd. 
- Nie jestem bezdomną! - oburzyła się Jordan. - Jestem znajomą Charlie'go. - wyjaśniła.  
- Ach, tak. Mogłam się domyśleć, że nie przyjdzie sam. Na pewno będzie udawać, ze jesteście razem. Już ja go znam. Ale to mu się nie uda. Powiedz mu, że przejrzałam jego plan. - powiedziała Kate unosząc dumnie głowę do gory. 
- Ale Charlie nawet nie miał takiego zamiaru. - wyjaśniała Jordan. - Ja już zresztą jestem w związku. - dodała. 
- W takim razie wybacz. - powiedziała Kate. 
- Heej, jesteś Kate, tak? - zapytał Sean nagle pojawiając się obok nich. 
- Tak,a co? 
- Słynna Kate. - mruknął mężczyzna. - Charlie naprawdę dużo mi o tobie opowiadal. - wyjaśnił. 
- Nie wątpię. - powiedziała pod nosem, niezadowolona z tego faktu. - A co konkretnie? - zapytała, patrząc na niego spod zmarszczonych brwi. 
- Noooo, że jesteś Kate i... masz ładne włosy i... no wiesz. Nic ważnego. - powiedział zmieszany. 
- Ta, to naprawdę dużo. - odparła sarkastycznie. - Hej Jordan, mam prośbę. - zwróciła się do niej.       
- Tak? - spytała uśmiechając się. 
- Możesz na drugi raz przyjść na moje przyjęcie ubrana? To porządna impreza. - powiedziała i rzucając jej szybki uśmiech odeszła od nich.
- Zimna jędza. - mruknęła Jordan.   - Co Charlie w niej widzi? - zaczęła się zastanawiać.
- Cycki, tyłek... -   zaczął wymieniać Sean.
- To było pytanie retoryczne. - odpowiedziała blondynka. 
***
Do Ahmeda tym razem podszedł Nolan popalając zioło. Mężczyzna spojrzał na niego zaskoczony. 
- Tu nie wolno palić. - zwrócil mu uwagę. 
- Chcesz trochę? - Nolan zignorowal jego uwagę i podał mu skręta. 
- Wziąłbym, ale... moja narzeczona nas obserwuje. - odpowiedzial wskazując ruchem głowy na Kate, która patrzyła na nich mrużąc oczy. 
- Trzyma cię krótko widzę. - odparl chlopak. - Życie z nią musi być trudne. 
- To prawda. - przyznał kiwając głową. - Ale kocham ją no i jest dobra w łożku. - dodał. 
- Ta, ciężko w tych czasach znaleźc osobę, którą się kocha i która jest dobra w łóżku. - przyznał Nolan. - To musi być miłość. - stwierdzil. 
- Też tak myślę. - odparł Ahmed patrząc na Kate maślanymi oczami. - A ty jestes? 
- Nolan. - powiedział podając mu dłoń. 
- Ahmed. - odpowiedział. 
- Tak, wiem. Jestem na twoim przyjęciu zaręczynowym. - powiedział uśmiechając się. 
- Tak, to prawda. - przyznał. - Więc Nolan, czym się zajmujesz?
- Jestem kierowcą limuzyn. - odparl. - Ale ostatnio zwolnili mnie za przechowywanie marihuany w samochodzie, ale na szczęście Charlie się za mną wstawił i znów mam tę pracę. A ty co robisz? 
- Jestem instruktorem jogi. - powiedział. 
- Oo, to super. Instruktorzy często popalają trawkę, prawda? 
- Ta, czasami. - odpowiedział. - Głównie na imprezach, kiedy są wstawieni. - dodał. Nolan roześmiał się. 
- Już cię lubię. - powiedział klepiąc go po ramieniu. Kate nadal na nich spoglądała, kocimi oczami. 
***
- Jordan, może wrócimy do domu? - zapytał Sean swoją dziewczynę, która była już nie źle podpita. 
- Jeszcze trochę zostańmy, proszę. - spojrzała na niego oczami szczeniaczka.
- Nie. - uciął mężczyzna. - To ja jestem facetem w tym związku i to ja muszę podejmować męskie decyzje. Idziemy do domu. Żałuje też, że pozwoliłem ci włożyć ten okropny szlafrok. Powinienem był ci zabronić. 
- Tak, ja też jestem na ciebie zła. - powiedziala Jordan. - Baardzo zła. 
- Na ile? - zapytał. 
- Na ile się da. - odpowiedziała
- Na tyle, żeby uprawiać ze mną seks w łazience? - spytał. 
- Niee. - odparła, czym wzbudziła rozczarowanie Seana. -  Żeby uprawiać z tobą seks, musiałabym nie być na ciebie zła. - dodała. 
- Okej, więc... przepraszam. Myliłem się co do szlafroka. Jest całkiem ładny i wyglądasz w nim uroczo. - powiedział. - Jesteś jeszcze zła? - spytal z nadzieją, że powie nie. 
- Tak, ale możemy iść. - powiedziała i pociągnęła go za dłoń.
***
- Więc, gdzie się wychowałeś, Ahmed?  - zapytał Patrick popijając drinka.
- W Indiach, a ty? 
- Tutaj, w Ameryce. - odpowiedział. - I nie myślałeś, aby tam zostać? 
- Kocham Indie, ale Kate bardziej. - powiedział mężczyzna, a Patrick uznal to za slodkie, ale nie wypowiedział tego na głos. - Okej, następne krótkie pytanie: kim chciałeś zostać jako mały chłopiec? 
Ahmed przez krótką chwilę sie zastanawiał.  
- Chyba astronatutą. - odpowiedział wzruszając ramionami. Patrick zmrużył oczy.
- Jesteś pewien, że nie aktorem? 
- Nope. - powiedział lekko zaskoczony. 
- A potem, w szkole średniej? 
- Chciałem nauczać. Po prostu. - przyznał. - Dlatego potem zostałem instruktorem jogi. 
- Wow to... ciekawe. Okej, przejdźmy dalej. 
Tymczasem Ahmed zrobił taką minę, jakby odkrył wielki plan. 
- Już wiem, co się tutaj dzieje. 
- Tak? - zapytal Patrick rozczarowanym tonem. 
- Tak. - pokiwal głową. - Chcecie sprawdzić czy jestem odpowiednim kandydatem dla Kate, tak? 
- Eee, jasne, tak. Przejrzałeś nas. O to nam chodzilo. - odpowiedział Patrick w duchu oddychając z ulgą, że jednak nie przejrzał ich planu. 
- Więc uspokajam was, nie macie się o co martwić. Naprawdę ją kocham i zależy mi na jej szczęściu. - powiedział. 
- Spoko, więc... jesteśmy uspokojeni.- Patrick uśmiechnął się. - Jakby nas to cokolwiek obchodziło. - mruknął do siebie pod nosem. 
***
- I co? Macie coś na Ahmeda? - zapytał Charlie, stojąc naprzeciwko swoich pacjentów. 
- Nie, ale polubiłem go. Fajny jest. - odpowiedział Nolan. 
- Nie mieliście go polubić, ale wydobyć informację! Jest różnica, prawda? - zapytał mężczyzna zirytowanym tonem. 
- A więc nie mamy kompletnie nic. - powiedział Patrick.
- Tak to prawda. Ahmed chyba nie jest aktorem. - odparła Lacey.
Charlie ciężko westchnął. Nie chciał pogodzić się z przegraną. 
- Cholera. To nawet jeszcze gorzej dla niego. - powiedział ich terapeuta w zamyśleniu. 
- Dlaczego? - spytał Nolan. 
- Bo to by znaczyło, że Kate go okłamuje i wcale go nie kocha, a on nawet o tym nie wie. - odpowiedział. - Ciekawe, ile będzie ciągnąć tę szopkę. - mruknął. 
- A nie pomyślałeś, że może naprawdę go kocha? - odezwał się Patrick. Charlie przez chwilę zacząl się zastanawiać nad tą teorią, aż w końcu pokręcił głową ze śmiechem:
- Nah, to niemożliwe. To robot bez uczuć. 
***
- I co? Twoi pacjenci udowodnili, że Ahmed to wynajęty aktor? - zapytała Kate Charlie'go, który siedział na kanapie w jej gabinecie. 
- Co? Jak to moi pacjenci? O czym ty mówisz?
- Hm, pomyślmy. Ahmed wspominał, ze zagadywała go jakaś cycasta prostytutka, która wypytwała go o aktorstwo, potem jakiś najarany koleś, któremu odmówił... 
- Serio tak ci powiedział? - roześmiał się Charlie. - Okej, kontynuuj. 
- A potem jakiś gej. Najpierw myślał, że go podrywa, ale potem również zaczął go wypytywać o aktorstwo.  - odpowiedziała Kate wyraźnie zła. - Nie wspomnę już o jak go nazwał 'starym pryku', który zaczął rzucać rasistowskie komentarze pod jego adresem. - dodała zdegustowana. 
- Cholera Ed, a miał się powstrzymać. - mruknął. 
- Mam nadzieje, że to twoja ostatnia intryga. - powiedziała Kate. 
- Ta. Zrozumiałem, że naprawdę kochasz Ahmeda. - skłamał Charlie. 
- Dobrze. - kiwnęła głową. - A tak naprawdę nadal będziesz intrygował tylko tym razem za moimi plecami, prawda? 
- Jak najbardziej. - odpowiedział z uśmiechem.        

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz